Niedawne aresztowanie trzech Polaków podejrzanych o współpracę z rosyjskim wywiadem przypomina, że walka tajnych służb wciąż trwa. W czasach zimnej wojny zdarzały się jednak sytuacje odwrotne - gdy polscy urzędnicy przekazywali tajemnice Amerykanom. Jednym z takich agentów był Leszek Chróst, wicedyrektor departamentu w ważnym ministerstwie, mieszkaniec warszawskiej Sadyby. Jego historia nie jest tak znana jak losy Mariana Zacharskiego, choć stała się tematem książek, filmów dokumentalnych i filmów szkoleniowych MSW.
Urzędnik z dyplomem i paszportem
Leszek Chróst urodził się w 1932 roku w Lesznie i skończył Szkołę Główną Służby Zagranicznej. Trafił do Centrali Handlu Zagranicznego Metalexport - firmy, która wysyłała urzędników za granicę i przez to była łakomym kąskiem dla obcych wywiadów. W latach 1961-1965 pracował na placówce w Bangkoku. Potem wrócił, objął delegaturę Metalexportu w Finlandii, a następnie stanowisko wicedyrektora departamentu w Ministerstwie Przemysłu Maszyn Ciężkich i Rolniczych. Na zewnątrz - solidny urzędnik z paszportem i doświadczeniem zagranicznym. W rzeczywistości - od lat agent CIA, działający pod pseudonimami „Sikorski", „Jan Ski" i „Tramp".
Zanim jednak CIA go zwerbowała, SB była pierwsza. W 1960 roku, w hotelu MDM, Chróst podpisał zobowiązanie do współpracy z polskim wywiadem. Krótko potem wyjechał do Bangkoku. Tam Amerykanie go wypatrzyli i przewerbowali.
Werbunek pod tajlandzkim słońcem
W 1964 roku, podczas trzeciego spotkania z pracownikami CIA w mieszkaniu jednego z nich, przedstawiającego się jako Mike, Chróst własnoręcznie podpisał zobowiązanie do współpracy - napisane na maszynie i po angielsku. Nie był to jednak gest dobrowolny. Amerykanie dysponowali kompromitującymi zdjęciami z jego tajlandzkich kontaktów z kobietami - Chróst był wtedy żonaty. Podpisał. Przyjął pseudonim „Jan Ski" i wynagrodzenie 200 dolarów miesięcznie na konto w USA.
Po podpisaniu zobowiązania przeszedł specjalistyczne szkolenie - z zakresu łączności radiowej, sporządzania tajnopisów i technik kontaktu z wywiadem.
Szpiegowski arsenał na warszawskiej Sadybie
Po powrocie do Polski Chróst zamieszkał przy ulicy Augustyna Locciego 3 na Sadybie. Prowadził podwójne życie. Zbierał informacje o polskim przemyśle zbrojeniowym i handlu zagranicznym.
Instrukcje od mocodawców odbierał drogą radiową za pomocą odbiornika marki Sony. Wykorzystywał też system martwych skrzynek, które CIA ukrywała w Lesie Kabackim - pod postacią przedmiotów przypominających cegły. Szpiegowski sprzęt, w tym bloczki szyfrowe i kalki, chował w codziennych przedmiotach: drewnianym posążku Buddy i specjalnie przygotowanej desce do krojenia mięsa.
Kontakty z CIA podtrzymywał także podczas wyjazdów poza granice PRL - poprzez osobiste spotkania z oficerami wywiadu.
Jak SB wpadła na trop
SB nie wpadła na trop Chrósta dzięki własnej operacji. Przechwyciła list od CIA - napisany niewidzialnym atramentem. Ale to nie treść go zdradziła. Funkcjonariusze rozpoznali charakter pisma osoby, która zaadresowała kopertę odręcznie: ta sama ręka wysłała kilka lat wcześniej list do innego agenta CIA w Polsce. Jeden niezastąpiony pracownik CIA, jeden charakterystyczny charakter pisma - i piętnaście lat szpiegostwa legło w gruzach.
Służba Bezpieczeństwa przystąpiła do inwigilacji, a następnie zaplanowała i sfilmowała zatrzymanie.
Sensacyjne aresztowanie na Sadybie
Do akcji doszło rano 22 czerwca 1979 roku. Chróst jechał samochodem z synami do pracy. W rejonie ulic Zelwerowicza i Iwonickiej - na starej Sadybie - jego samochód zatrzymał podstawiony funkcjonariusz w mundurze Milicji Obywatelskiej.
Gdy agent spoglądał w dokumenty auta, z nieoznakowanego radiowozu z tyłu wyszli oficerowie SB. Wyciągnęli go zza kierownicy i zaciągnęli do radiowozu. Przez dłuższą chwilę widać na nagraniu, jak wciskają mu w usta knebel.
Funkcjonariusze zapamiętali silne zdenerwowanie zatrzymanego. Całą akcję sfilmowała grupa operacyjna MSW. To nagranie przetrwało w archiwach IPN i dziś jest dostępne publicznie.
Wyrok śmierci i akt łaski
W trakcie śledztwa Chróst ujawnił szczegóły całej swojej współpracy z CIA oraz zakres zainteresowania wywiadu amerykańskiego produkcją zbrojeniową w PRL.
W 1980 roku sąd wojskowy skazał go w pierwszej instancji na 25 lat więzienia. Izba Wojskowa Sądu Najwyższego zaostrzyła wyrok do kary śmierci. W styczniu 1981 roku Rada Państwa skorzystała z prawa łaski i zamieniła wyrok z powrotem na 25 lat pozbawienia wolności.
MSW nakręciło na podstawie jego sprawy film szkoleniowy zatytułowany „Z całą surowością prawa…" - jako przykład profesjonalnego działania kontrwywiadu i ostrzeżenie dla funkcjonariuszy oraz urzędników.
Most Glienicke i wielka wymiana
Szansą na wolność okazało się aresztowanie w Stanach Zjednoczonych polskiego agenta Mariana Zacharskiego. 11 czerwca 1985 roku na moście Glienicke w Berlinie - zwanym mostem szpiegów - doszło do wymiany.
Chróst wraz z rodziną przeszedł na stronę zachodnią i odleciał do USA. Wymieniono go razem z innymi szpiegami CIA zatrzymanymi w Polsce. Ironią losu: zarówno Zacharski, jak i Chróst pracowali w jednej firmie - Metalexporcie - i obaj działali jako agenci służb specjalnych, tyle że po przeciwnych stronach.
Nowe życie pod ochroną
Po przyjeździe do Stanów Zjednoczonych Chróst podjął pracę w organizacji charytatywnej United Way of America w Baltimore, w stanie Maryland. Amerykańskie służby zapewniły mu nową tożsamość oraz ochronę.
Przez ponad trzy dekady jego dalsze losy pozostawały tajemnicą. Krążyły teorie o jego rzekomym pobycie w Grecji. Zagadkę rozwiązał dziennikarz Tomasz Awłasewicz, autor książki „Łowcy szpiegów. Polskie służby kontra CIA", który odnalazł go w 2016 roku. Chróst mieszkał wówczas w apartamencie na dalekich przedmieściach jednego z dużych amerykańskich miast, korzystając z ochrony zapewnionej przez służby. Ze względu na wiek byłego agenta i zasady programów ochrony, informacje o jego obecnej sytuacji nie są publicznie dostępne.
Dokumentacja i pamięć
Sprawa Chrósta jest dziś przedmiotem badań naukowych i produkcji dokumentalnych. Historyk dr Paweł Skubisz opublikował szczegółowe opracowanie w serii „Studia nad wywiadem i kontrwywiadem Polski w XX wieku". IPN wydał odcinki dokumentalne w ramach cykli „Szpiedzy" (odcinek „Pamiątka z Bangkoku") i „Polscy szpiedzy". W archiwach Instytutu zachowały się nie tylko dokumenty i zdjęcia skrzynek kontaktowych, ale i film z zatrzymania.
Leszek Chróst pozostaje postacią mało obecną w zbiorowej pamięci. Jego historia - urzędnik z warszawskiej Sadyby, agent dwóch wywiadów, człowiek skazany na śmierć i wymieniony na moście szpiegów - mogłaby być kanwą filmu. Awłasewicz, który go odnalazł, napisał krótko: „Leszek Chróst żyje, ma się dobrze, dużo pamięta". Sam Chróst nie udzielił dotąd żadnego wywiadu.