Miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego rejonu Jeziorka Czerniakowskiego to dokument, który na kolejne dekady określi, co wolno budować i jak zagospodarowywać tereny wokół największego naturalnego jeziora w Warszawie. Dokument obejmuje rezerwat i jego otulinę, ale też ogrody działkowe oraz kawałek zabudowy usługowej przy Powsińskiej i Augustówki.
W pierwszym publicznym omówieniu projektu, w czwartek 28 maja, zabrało głos zaledwie kilka osób - trudno się dziwić, skoro plan dotyczy głównie rezerwatu i jego otuliny, gdzie pole do nowych inwestycji jest minimalne. Ale właśnie od urzędników odpowiadających na pytania mieszkańców dowiedzieliśmy się rzeczy, których nie dało się wyczytać z dokumentów.
Co wyrzucił RDOŚ
Tydzień temu, podczas burzy mózgów w stołecznym ratuszu, poświęconej ratowaniu Jeziorka Czerniakowskiego, przedstawiciele Biura Architektury i Planowania Przestrzennego wyznali, że mieli kłopot z uzgodnieniem projektu planu miejscowego. Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska odrzuciła bowiem dwa kolejne projekty planu. Nie było jednak wiadomo, co konkretnie jej nie pasowało. Na czwartkowym spotkaniu naczelniczka Biura Architektury, Agnieszka Kaczmarczyk to ujawniła.
RDOŚ nie zgodził się na ścieżkę wokół jeziorka po stronie północnej - choć była w projekcie. Nie zgodził się na pomosty, które też początkowo figurowały w planie. Nie zgodził się na nowy budynek OSiR-u po południowej stronie istniejącego obiektu, o który postulowała dzielnica Mokotów. Zasada była prosta: żadnych nowych obiektów w rezerwacie, żadnej rozbudowy istniejących. - Nie było zgody na jakiekolwiek nowe obiekty, na jakikolwiek rozwój tych istniejących - potwierdziła Kaczmarczyk.
Ratusz korygował projekt i próbował ponownie. Bezskutecznie. - Skorygowaliśmy projekt, wystąpiliśmy ponownie, ale znowu otrzymaliśmy po raz drugi nieuzgodnienie - przyznała naczelniczka. Dopiero trzecie podejście, po kolejnych korektach, przyniosło uzgodnienie. - Należało się wycofać z wszelkich rozwiązań projektowych, które umożliwiały rozwój tych obiektów - podsumowała Kaczmarczyk.
Ścieżka: jest wydeptana, ale nie ma jej w planie
Mokotowska radna Zofia Jaworowska (MJN) zapytała, czy brak formalnego zapisu o ścieżce oznacza, że jej utrzymanie lub odtworzenie będzie w przyszłości niemożliwe. Odpowiedź projektantki Małgorzaty Szubskiej jest skomplikowana, ale daje pewną nadzieję: plan dopuszcza powiązania piesze w granicach rezerwatu "zgodnie z przepisami odrębnymi", a plan ochrony rezerwatu taką ścieżkę edukacyjno-turystyczną przewiduje i nawet zaznacza jej przebieg na załączniku graficznym. Gdyby ktoś chciał ją formalnie urządzić, będzie musiał jednak znów uzyskać zgodę RDOŚ - tej samej instytucji, która kazała ją wyrzucić z projektu planu.
Wydeptana ścieżka, która dziś po prostu istnieje, może dalej funkcjonować. - Trudno powiedzieć, że zrealizowana, bardziej wydeptana - skwitowała projektantka. Ale jej los zależy od zarządcy terenu i przyszłych decyzji administracyjnych.
Woda dla jeziorka: czy rura z Wisły zmieści się w planie
Jerzy Piasecki, prezes Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Miasto Ogród Sadyba, które od dwudziestu lat zajmuje się ochroną jeziorka, pytał o wodę - ale nie o to, czy jej brakuje. To już wiadomo. Pytał o coś innego: czy plan miejscowy nie zablokuje w przyszłości ewentualnego przerzutu wody z Wisły, jeśli taka koncepcja dojdzie do skutku? Sama koncepcja jeszcze nie istnieje, ale pytanie jest zasadne - plan miejscowy obowiązuje dekadami i może stać się przeszkodą prawną dla rozwiązań, których dziś nikt jeszcze nie projektuje.
Naczelniczka ds. środowiska w Biurze Architektury Agnieszka Kowalewska odszukała odpowiedni zapis i zacytowała go wprost. Paragraf 6 ustęp 4 dopuszcza na terenach zieleni i wód "inne urządzenia w celu zwiększenia zasobów wodnych". - Te zapisy są na tyle szerokie i stanowią katalog otwarty, że takie urządzenia mogą się tu zmieścić - zapewniła Kowalewska. Przerzut z Wisły nie byłby przez plan zablokowany.
Zieleń urządzona czy naturalna? Zależy, czy gra tam Delta
Przy okazji przedstawiciel Towarzystwa Miasto-Ogród Sadyba podniósł kwestię definicji powierzchni biologicznie czynnej. W aktach wyższej rangi obowiązuje definicja, która dopuszcza zaliczanie zielonych dachów i tarasów do tej powierzchni - co na terenie rezerwatu i jego otuliny wydaje mu się absurdalne. Jego towarzystwo chciałoby, żeby w tym planie jako biologicznie czynna liczyła się wyłącznie ziemia rodzima.
Projektantka odpowiedziała, że plan zawiera zapis zakazujący wliczania tarasów i stropodachów do powierzchni biologicznie czynnej na wszystkich terenach objętych Systemem Przyrodniczym Warszawy - a to obejmuje niemal cały obszar planu poza narożnikiem przy Powsińskiej i Augustówce. Jerzy Piasecki przyjął to do wiadomości, ale zaznaczył, że jego towarzystwo złoży w tej sprawie pisemną uwagę.
Zofia Jaworowska zapytała też, dlaczego teren 6.6.ZPp przy Jeziorku (zapuszczony teren dawnego boiska Delty Warszawa, po którym hasają obecnie psy na spacerach) oznaczono jako zieleń urządzoną (park), a nie naturalną. Odpowiedź: studium wyznacza ten teren jako dopuszczający infrastrukturę sportową, a na działce działa boisko klubu Delta Warszawa na podstawie dzierżawy. Zieleń naturalna wyznaczana jest w granicach i bezpośrednim sąsiedztwie rezerwatu, a ten teren do rezerwatu nie należy.
Sinnet: parking znika, a klub chce się rozwijać
Rafał Dębowski, reprezentujący klub sportowy Sinnet przy ul. Gołkowskiej, miał konkretny problem: dzierżawa sąsiedniego terenu, który klub używa jako parking, wygasa z końcem 2026 roku. Plan przeznacza ten teren pod plac publiczny lub zieleń urządzoną z siedemdziesięcioprocentowym udziałem powierzchni biologicznie czynnej.
Przedstawiciel Sinnetu nie wyobraża sobie, jak klub miałby bez tego parkingu funkcjonować.
- Klub sportowy Sinnet cieszy się naprawdę wielką popularnością w Warszawie. Jest bardzo lubianym klubem, uczęszczanym - gdzie o siódmej rano, wiem, bo ja jestem członkiem tego klubu - nie ma miejsca postojowego. O godzinie osiemnastej nie ma miejsca postojowego. Gdyby nie ten wynajęty parking, trzeba by było porzucać samochody na ulicy Gołkowskiej - mówił.
Kwestia parkingu była jednak tylko wstępem. Rafał Dębowski apelował szerzej o możliwość rozwoju klubu - nowych obiektów, nowych funkcji. Uzasadniał to potrzebami mieszkańców okolicznych osiedli.
- Plan miejscowy powinien przewidywać możliwość rozwoju tych funkcji, tym bardziej że popyt na usługi sportu i rekreacji jest ogromny. Proszę umożliwić Sinnetowi rozwój funkcji zgodnych z funkcją sąsiednich terenów mieszkaniowych, bo mieszkańcy tych terenów sąsiednich będą chcieli korzystać z naszego klubu — przekonywał.
Podkreślał też, że Sinnet to nie tylko spółka komercyjna, ale klub ściągający dzieci i młodzież, prowadzący zajęcia kulturalne i edukacyjne. Konkretnie zaś wyszło, że w miejscu zarezerwowanym przez planistów na ewentualną 100-metrową budkę socjalną dla kierowców autobusów Rafał Dębowski chciałby postawić strzelnicę pneumatyczną - dla cichej dyscypliny sportowej, której, jak przekonywał, Warszawa nie ma. Na dowód przywołał srebrnego medalistę olimpijskiego (chodziło mu najprawdopodobniej o Yusufa Dikeç - tureckiego strzelca olimpijskiego, który stał się wiralem w 2024 roku dzięki zdobyciu srebrnego medalu bez użycia specjalistycznego sprzętu i z ręką w kieszeni).
Naczelniczka Agnieszka Kaczmarczyk z Biura Architektury przypomniała sucho, że klub nie złożył żadnych wniosków na etapie, kiedy zbierano postulaty do planu. Projektantka wyjaśniła z kolei, że wskaźniki dotyczą wyłącznie nowych inwestycji — istniejący klub może działać jak dotychczas. Dębowski zapowiedział złożenie pisemnych uwag.
Przedstawiciel mieszkańców Sadyby, Jerzy Piasecki nie owijał w bawełnę:
- Jeżeli mówimy o budynkach naprawdę dostępnych publicznie, gdzie korzystają z nich różne warstwy społeczne, to można rozważać kompromisy. Ale jeżeli mówimy o ofercie dla elitarnej grupy - jeszcze pięć lat temu rejestracja w tym klubie kosztowała 1500 złotych miesięcznie - to miasto nie powinno na miejskim terenie, przy rezerwacie przyrody, iść na ustępstwa planistyczne w imię interesu komercyjnego. Z przerażeniem przyjmuję informacje, że ten budynek miałby się jeszcze rozbudowywać i że miałyby tam być dodatkowe inwestycje. Bo to już uważam za przesadę - powiedział.
Można budować, ale nie można schodzić pod ziemię
Na marginesie dyskusji o Sinnecie Jerzy Piasecki zapytał o kwestię pozornie techniczną: jak plan traktuje posadowienie fundamentów, skoro zakazuje kondygnacji podziemnych? Każdy budynek musi mieć fundamenty - czy to nie jest sprzeczność?
Projektantka wyjaśniła: zakaz dotyczy kondygnacji podziemnych w rozumieniu piwnic, garaży podziemnych i podobnych przestrzeni użytkowych. - Ten zakaz realizacji kondygnacji podziemnych wynikał z planu ochrony rezerwatu - zaznaczyła. Fundamenty jako element konstrukcyjny są dopuszczalne, bo inaczej nie dałoby się budować w ogóle.
***
Uwagi do projektu planu można składać do 23 czerwca. Planistyczne dyżury telefoniczne odbędą się 1 i 8 czerwca. Szczegóły znajdują się na stronie miasta.
Pytania i odpowiedzi: Tego się dowiedzieliśmy o planie miejscowym Jeziorka
Dlaczego RDOŚ odrzucał projekt planu dla Jeziorka Czerniakowskiego?
RDOŚ nie zgadzał się na nowe obiekty w rezerwacie, m.in. ścieżkę wokół jeziorka, pomosty i rozbudowę OSiR-u. Urząd musiał kilka razy poprawiać projekt.
Czy ścieżka wokół Jeziorka Czerniakowskiego całkowicie zniknie?
Nie. Obecnie wydeptana ścieżka może nadal funkcjonować, ale jej formalne urządzenie wymagałoby ponownej zgody RDOŚ.
Czy plan miejscowy zablokuje doprowadzenie wody z Wisły?
Nie. Plan dopuszcza urządzenia służące zwiększaniu zasobów wodnych, więc taka inwestycja byłaby możliwa.
Czy w rejonie jeziorka będą mogły powstawać nowe budynki?
Plan bardzo ogranicza nowe inwestycje, szczególnie na terenach rezerwatu i jego otuliny. Rozbudowa istniejących obiektów również została mocno ograniczona.
Co stanie się z parkingiem przy klubie Sinnet?
Dzierżawa terenu używanego dziś jako parking przez klub Sinnet wygasa z końcem 2026 roku. Zgodnie z projektem planu teren ma zostać przeznaczony pod plac publiczny lub zieleń urządzoną z 70-procentowym udziałem powierzchni biologicznie czynnej, ale jeśli dzierżawa zostanie przedłużona, parking będzie mógł nadal funkcjonować jak obecnie.
Czy klub Sinnet będzie mógł się rozbudować?
Obowiązujący projekt planu nie przewiduje rozwoju nowych funkcji i obiektów na terenie Sinnetu. Klub zapowiedział jednak złożenie uwag do projektu.
Do kiedy mieszkańcy mogą zgłaszać uwagi do planu?
Uwagi do projektu planu można składać do 23 czerwca. Miasto zapowiedziało też dyżury telefoniczne dla mieszkańców.
