W rok po oddaniu do użytku Centrum Edukacyjno-Rekreacyjnego (CER) przy Jeziornej 4 zapytaliśmy osoby, które miały najwięcej z nim do czynienia o to, co należy utrzymać a co poprawić, by jeszcze lepiej służył mieszkańcom Sadyby. Na ich postulaty odpowiedział OSiR Mokotów, który zarządza obiektem.
Organizatorzy i uczestnicy: chcemy drobnych usprawnień
Przypomnijmy co powiedziały organizatorki i uczestniczki zajęć w CER. Chwaliły piękne widoki za oknem, pomocną obsługę pracowników i udostępnianie kuchni i czajnika. Jednocześnie zwracały uwagę, że przydałoby się cieplejsze, bardziej przytulne światło i dodatkowy czas na spokojne ubranie się po zajęciach.
Organizatorki proponowały stworzenie bardziej transparentnego i szybszego sposobu rezerwacji obiektu. Postulowały, by OSiR wygospodarował dodatkową powierzchnię przed budynkiem CER na ogłoszenia i plakaty o wydarzeniach, bo wciąż zbyt „mało osób wie o tym, że można tu zarezerwować przestrzeń i organizować własne wydarzenia”. Jedna z organizatorek zaproponowała również szersze otwarcie obiektu dla mieszkańców, nie tylko na zaplanowane z góry wydarzenia.
Reakcja OSiR Mokotów: to emocjonalne komentarze pojedynczych osób, ważniejsze są fakty
Dwa dni po ukazaniu się naszego artykułu, odniósł się do niego administrator obiektu, Ośrodek Sportu i Rekreacji Mokotów (OSiR Mokotów). Długi wpis na swoim Facebooku zaczął tak: – (Rok od otwarcia – red.) to dobry moment, by spojrzeć na to miejsce nie przez pryzmat pojedynczych, często emocjonalnych komentarzy, ale przez fakty, historię i realną wartość, jaką CER wnosi dziś do życia Mokotowa – zaczął autor wpisu.
W dalszej części OSiR skupił się na historii obiektu. Opisał proces rewitalizacji dawnego budynku „WOPR-ówki” nad Jeziorkiem Czerniakowskim, wskazując jak po latach zaniedbań został przekształcony w ogólnodostępne Centrum Edukacyjno-Rekreacyjne. Przypomniał, że kluczowym momentem dla tego miejsca było pozyskanie finansowania z budżetu obywatelskiego, co pozwoliło na modernizację obiektu dzięki bezpośredniej decyzji mieszkańców, a nie indywidualnym staraniom o środki.
Autor wpisu położył duży nacisk na rolę OSiR Mokotów jako administratora.
„Kluczowa była i nadal jest rola OSiR Mokotów, który od początku wspierał ideę odzyskania budynku dla mieszkańców, a po zakończeniu inwestycji konsekwentnie dba o to, by CER funkcjonowało możliwie najlepiej w ramach obowiązujących zasad. To codzienna, często niewidoczna praca: utrzymanie obiektu, jego dostępność, bezpieczeństwo, obsługa organizacyjna i udostępnianie przestrzeni różnym grupom użytkowników.”
Zdaniem OSiR Mokotów, główną wartością centrum jest jego niekomercyjny charakter, oferujący bezpłatne miejsce dla szkół, organizacji społecznych oraz inicjatyw sąsiedzkich, co stanowi istotną alternatywę dla płatnych przestrzeni eventowych.
Poza historią obiektu i rolą administratora, tylko w jednym krótkim fragmencie wpisu OSiR odniósł się do opinii organizatorów i uczestników zajęć z naszego tekstu.
„Pojawiają się opinie krytyczne. Najczęściej dotyczą one wystroju wnętrza, charakteru miejsca czy zasad korzystania z obiektu. Trzeba jednak jasno powiedzieć: wystrój jest kwestią gustu, a gusty bywają skrajnie różne.
„Część krytyki wynika z przekonania, że skoro coś jest publiczne i bezpłatne, powinno w pełni odpowiadać indywidualnym oczekiwaniom konkretnych osób.
„Tymczasem CER nie jest prywatnym klubem ani salą eventową szytą na miarę jednego użytkownika. To wspólna przestrzeń, która z definicji musi godzić różne potrzeby i funkcjonować według określonych reguł.”
Użytkownicy kontra OSiR. Każda ze stron mówi o czym innym
OSiR Mokotów skupia się na faktach dotyczących historii obiektu, celach obiektu zapisanych w projekcie budżetu obywatelskiego i w regulaminie, oraz roli administratora. Trudno z tymi faktami polemizować. Sęk w tym, że organizatorzy i uczestnicy zajęć, wypowiadający się w naszym artykule, tych faktów nie podważają. Użytkownicy mówią o czym innym – o tym, jak ten obiekt działa. O swoich praktycznych doświadczeniach. OSiR dotyka tematu funkcjonowania obiektu tylko zdawkowo – twierdzi, że wystrój wnętrza to kwestia gustu, a charakter miejsca czy zasady korzystania z obiektu muszą być jednakowe dla wszystkich, a nie dla pojedynczych użytkowników.
OSiR nie chce mówić o emocjach i kwestionuje te, które zostały wyrażone, jako mniej ważne od faktów i pochodzące od niereprezentatywnej grupy. Porozmawiajmy więc językiem faktów.
Fakt 1: Przytoczeni organizatorzy zajęć to grupa reprezentatywna, by wypowiadać się w imieniu mieszkańców. Organizatorzy zajęć, którzy wypowiadają się w naszym artykule, stanowią więcej niż 50% wszystkich organizatorów, którzy kiedykolwiek prowadzili zajęcia w CER. To faktycznie pojedyncze osoby, ale nadal większość.
Wychodząc poza tematy lokalne, nikt nie podważa tego, że 50% i jeden głos wystarczą do wyboru prezydenta Polski. Oczywiście, w przypadku wyborów te 50% głosów to nieco ponad dziesięć milionów Polaków, a w przypadku CER, to zaledwie 6 osób. Skala jest mniejsza, ale zasady demokracji te same – większość ma głos i należy brać go pod uwagę, a nie zbywać, twierdząc, że to „prywatny klub lub sala eventowa szyta na miarę jednego użytkownika” albo „pryzmat pojedynczych, często emocjonalnych komentarzy”.
Fakt 2: Obiekt miał powstać dla mieszkańców. OSiR mówi o mieszkańcach na wiele sposobów. „(Miejsce to – red.) realnie działa i służy mieszkańcom.” „Dzięki decyzji mieszkańców środki zostały przeznaczone na modernizację obiektu i stworzenie w nim Centrum Edukacyjno-Rekreacyjnego - miejsca otwartego, dostępnego i służącego lokalnej społeczności.” „OSiR Mokotów, który od początku wspierał ideę odzyskania budynku dla mieszkańców” To przestrzeń dostępna dla: szkół i grup edukacyjnych, organizacji społecznych, inicjatyw sąsiedzkich, mieszkańców, którzy chcą działać lokalnie.”
Skoro obiekt powstał dla mieszkańców, to dlaczego mieszkańcy nie mają mieć wpływu na to, jak on funkcjonuje? Dlaczego decydują o tym tylko urzędnicy, tworząc taki a nie inny oficjalny regulamin i niepisane zasady? Przejęcie przez urzędników odpowiedzialności majątkowej i karnej za obiekt zbudowany lub wyremontowany w budżecie obywatelskim nie powinno być barierą. Oczywiście urzędnicy nie wszystko mogli przewidzieć na etapie tworzenia regulaminu, ale kiedy słyszą od mieszkańców po roku działania obiektu, że nie wszystko działa dobrze, mają pełne prawo, by ten regulamin zmodyfikować. Poza tym większość poprawek, które sygnalizują rozmówcy portalu Sadyba24, dotyczy spraw, których w regulaminie nie ma – tablicy z miejscem na plakaty, szybkiej formy rejestracji, dodatkowych minut na ubranie się po zajęciach, przyjaźniejszego oświetlenia. Do zmiany tych aspektów potrzebny jest nie tyle dekret, co dobra wola.
Jak można mówić, że wszystko robi się dla mieszkańców, kiedy nie słucha się ich głosu?
Fakt 3: CER nie spełnia wskaźników wykorzystania, które stanowią miarę sukcesu budynków publicznych o funkcji społeczno-kulturalnej. Nie ma sensu nic zmieniać, skoro do budynku walą tłumy, prawda? Tak, ale tu tłumów nie ma. A wręcz są pustki. Jeśli spojrzeć na grafik zajęć w CER z 15 stycznia, wyświetlany jako aktualny na stronie OSiR Mokotów (i pokazany na zdjęciu do tego artykułu), widać że od poniedziałku do piątku przez zdecydowaną większość dnia (od 8.00 do 18.00) nie odbywają się tam ŻADNE zajęcia. Podobnie jest w całą sobotę, kiedy dosłownie nic się nie dzieje od 10.00 do 16.00. W niedzielę – mimo grafiku, który wskazuje fałszywą zajętość pod „Lokalną Stację Sadyby” – między 8.00 a 18.00 CER wykorzystany jest tylko przez 2 godziny.
Podsumujmy. W ciągu całego tygodnia odbywają się tylko CZTERY zajęcia 2-godzinne. 8 godzin zajęć na 72 godziny otwarcia oznacza, że sala pozostaje niezagospodarowana przez blisko 90% (88,9%) czasu pracy placówki. Przez 90% czasu gmina finansuje więc „puste przebiegi” (ogrzewanie, oświetlenie, pensje pracowników obsługi). To rażąco niski wskaźnik efektywności wykorzystania zasobów lokalowych. W sektorze publicznym za "akceptowalny" uważa się poziom 40–60%, biorąc pod uwagę czas na sprzątanie czy przygotowanie sali.
Jak słyszymy od organizatorów zajęć widocznych w obecnym grafiku, wykorzystanie obiektu jest chwilowo jeszcze niższe niż podane powyżej. Dwa zajęcia z czterech chwilowo oczekują na rozstrzygnięcie konkursów dotacyjnych i nie odbywają się co najmniej do marca.
Jeśli jest tak źle z wykorzystaniem powierzchni, to czy warto tkwić w przekonaniu, że wszystko jest dobrze i nie warto nic zmieniać, a wszystkie uwagi organizatorów i uczestników, którzy widzą potencjał do poprawy, są niereprezentatywne, tendencyjne i emocjonalne?
