Ulica Ojcowska na Sadybie ma niespełna 100 metrów, ale problemów dostarcza nieproporcjonalnie dużo. Łączy ulicę Powsińską z Rymanowską i Muszyńską, stanowiąc jedyną praktyczną drogę dojazdową dla okolicznych mieszkańców. Kłopot w tym, że korzystają z niej nie tylko oni.
Taksówki, warsztaty i stacja paliw
Przy Ojcowskiej funkcjonuje stacja Orlen, warsztat samochodowy i baza firmy taksówkarskiej. Ich klienci i pracownicy parkują gdzie popadnie – na chodniku, na zieleńcu, pod bramami właścicieli sąsiednich posesji. W interpelacji złożonej w kwietniu tego roku radna Warszawy Melania Łuczak opisuje to tak:
„Samochody klientów warsztatu samochodowego Rem Zone jak i firmy przewozu osób Promin parkują na chodniku, na niezabezpieczonym terenie zielonym oraz pod bramami właścicieli posesji pomimo tego, że są zobligowani, aby klienci i samochody przewozu osób parkowały tylko na ich posesji."
Radna pyta Prezydenta Warszawy wprost: ile mandatów wystawiono, ile aut odholowano, ile razy pouczono firmy za nielegalne parkowanie? Zdjęcia dołączone do interpelacji mówią same za siebie – rzędy samochodów blokują całą szerokość ulicy, nie pozostawiając miejsca ani dla pieszych, ani dla karetek.
Mieszkańcy wskazują też na niebezpieczne sąsiedztwo przystanku autobusowego. Melania Łuczak jest bardzo precyzyjna:
„Kierowcy, którzy, aby skręcić na stacje paliwową lub w ul. Ojcowską przed autobusem, który stoi na przystanku Wiertnicza 02, przecinają linię ciągłą nie zwracając uwagi na pieszych, którzy przechodzą przez jezdnie. Jednocześnie prowokują kolizje z autobusem, który wyjeżdża z przystanku Wiertnicza 02."
Petycja i projekt, który przeraził
W maju 2025 roku mieszkańcy ulic Ojcowskiej, Rymanowskiej i Muszyńskiej złożyli formalną petycję do burmistrza Mokotowa, wspartą podpisami i poparciem Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Miasto-Ogród Sadyba. Domagali się przebudowy zgodnej z obowiązującym planem miejscowym dla Miasta Ogrodu Sadyba z 2014 roku, który przewiduje dla Ojcowskiej szerokość 24 metrów, dwa pasy ruchu i chodniki obustronne.
Latem 2025 roku miasto odpowiedziało, że projekt przebudowy już istnieje i został zatwierdzony. Kiedy mieszkańcy w końcu do niego dotarli, reakcja była jednoznaczna. Maria Teresa Smus, jedna z liderek działań mieszkańców, nie kryła oburzenia:
„Zapoznałyśmy się z projektem, który nas przeraził. Projekt wygląda ślicznie na papierze, ale jest sporządzony sztampowo, według aktualnych trendów, bez wglądu na faktyczne potrzeby tej ulicy."
Zamiast dwóch pasów ruchu z chodnikami – jeden wąski pas meandrujący między zwężeniami, zaledwie 11 miejsc parkingowych na całej ulicy, niemal jedna trzecia dostępnej powierzchni przeznaczona na zieleń. Bez planowanej kanalizacji deszczowej, bez chodnika zapewniającego bezpieczne przejście dla pieszych.
Trend jest trendem
Stanowisko miasta jest konsekwentne: tak wygląda dziś nowoczesne projektowanie ulic – mniej miejsca dla samochodów, więcej zieleni, uspokojenie ruchu. Dyrektor Biura Zarządzania Ruchem Drogowym Tomas Dombi na spotkaniu z mieszkańcami w marcu tego roku przekonywał, że projekt jest prawidłowy, a priorytetem miasta jest ograniczanie parkowania i zwiększanie powierzchni biologicznie czynnej.
Mieszkańcy kwestionują przede wszystkim bezpieczeństwo projektowanego „esowania" jezdni. W piśmie do dyrektora BZRD z lutego 2026 roku piszą wprost, że meandrująca trasa przy istniejącym natężeniu ruchu będzie groźna:„Przy kolejkach samochodów na stację oraz dużym ruchu związanym z taksówkami całkowicie blokowało (to) efektywny wyjazd i wjazd na ulicę Ojcowską" - przekonują.
Do tego dochodzą specyficzne uwarunkowania tej konkretnej ulicy – korporacja taksówkarska, wjazd techniczny do budynku TVN na końcu ulicy – które ich zdaniem projektanci po prostu zignorowali. Maria Smus ujmuje to szerzej:
„W całym Centrum Warszawy zawęża się ulice, nie biorąc pod uwagę zagrożenia wojennego i okoliczności ewentualnej nagłej ewakuacji lub potrzebie szybkiego dotarcia do schronów. I to nie my, mieszkańcy, powinnyśmy o tym myśleć."
Mieszkańcy proponują prosty projekt bez udziwnień
Mieszkańcy nie są przeciwko zieleni ani uspokojeniu ruchu. Proponują jednak inne rozwiązanie: realizację zapisów planu miejscowego, z osią jezdni przesuniętą na środek dostępnych 24 metrów, dwoma pasami ruchu, chodnikami po obu stronach i bezpiecznym przejściem dla pieszych. W petycji z maja 2025 roku postulują też odwrócenie kierunku ruchu na stacji paliw.
Towarzystwo Miasto-Ogród Sadyba, popierając petycję, podkreśla w liście poparcia z maja 2025 roku:
„Ulica Ojcowska, mimo swojego niewielkiego rozmiaru, pełni kluczową rolę komunikacyjną dla wielu mieszkańców i użytkowników usług zlokalizowanych w tej części Sadyby. Obecny stan jej infrastruktury jest nie tylko sprzeczny z zapisami planu miejscowego, ale przede wszystkim stwarza realne zagrożenie dla bezpieczeństwa mieszkańców i wszystkich użytkowników drogi."
Projekt jest, pieniędzy nie ma
Po roku korespondencji, petycji i spotkań z burmistrzem dzielnicy i dyrektorem BZRD, historia zatacza przykry krąg. Miasto podtrzymuje swój projekt, ale – jak wynika z relacji Marii Teresy Smus – pojawia się nowy argument: środków na realizację nie ma. Projekt istnieje, lecz nie wiadomo, kiedy ani czy w ogóle zostanie zrealizowany.
Tymczasem Ojcowska nadal nie ma chodników, kanalizacji deszczowej, oznakowania ani bezpiecznego przejścia dla pieszych. Samochody nadal parkują gdzie popadnie. Jak podsumowuje Maria Smus:
„Po roku starań o nasze prawo do bezpieczeństwa i wygody widzimy, że warszawscy urzędnicy nie pełnią służby cywilnej, tylko rządzą nami jak udzielni, feudalni baronowie."
Wszystkie zebrane dokumenty dotyczące przebudowy ulicy Ojcowskiej – petycje, pisma, odpowiedzi urzędów, projekt – są od kilku dni dostępne do wglądu w kawiarni Zegarmistrzowskiej przy ul. Muszyńskiej (wejście od Okrężnej). Maria Teresa Smus, która przez ostatni rok prowadziła korespondencję z urzędami w imieniu mieszkańców, liczy, że ktoś z sąsiadów zechce pociągnąć sprawę dalej i znajdzie dla niej szczęśliwe zakończenie.
